Przestoje pojazdów firmowych osiągnęły najniższy poziom od sześciu lat. Ale nie spiesz się, aby się uspokoić i założyć, że branża wróciła do normalności.
Menedżerowie flot w tajemnicy odwracają prace naprawcze od autoryzowanych dealerów. Powód jest prosty: szybkość i cena.
Dane z 1Link Service Network firmy Epyx pokazują, że w pierwszym kwartale 2026 r. pojazdy były nieczynne tylko przez około 1,5 dnia. To najkrótszy czas od stycznia 2020 r.
Na papierze wszystko wygląda świetnie. Wydaje się, że po chaotycznych latach, które nastąpiły po pierwszych blokadach związanych z pandemią, nastąpił postęp. Brakuje części zamiennych? Rozwiązany. Brak techników? Kompensowane. Pojemność warsztatu? Rozszerzony.
Jednak nacisk z dołu nie zniknął. Po prostu się przesunęło.
Liczby nie kłamią w kwestii czasu naprawy
Epyx zarządza rezerwacjami dla 4,9 mln pojazdów. Ich dane dają jasny obraz ożywienia gospodarczego, ale także zmian.
Na początku 2020 roku średni czas oczekiwania na miejsce na warsztaty wynosił 11 dni. Do 2023 roku okres ten wydłuży się do ponad 14 dni. Czas przestoju pojazdu wzrósł z 1,57 dnia na wizytę do 1,83 dnia.
Do marca 2026 r. czas oczekiwania na rezerwację skrócił się do nieco ponad 10 dni. Przestój wyniósł 1,53 dnia. Nastąpiło to po osiągnięciu szczytowego poziomu wynoszącego 1,91 dnia w grudniu 2025 r., spowodowanego starzeniem się floty i skutkami niedoborów półprzewodników.
Skąd więc nagła poprawa?
Charlie Brooks, dyrektor ds. strategii w firmie Epyx, twierdzi, że nie chodzi tylko o uzdrowienie łańcuchów dostaw. Mówimy o samych samochodach.
Młody park to łatwiejsze naprawy
Oto przykra prawda: starsze samochody częściej się psują. Droższe. Wolniej.
Tylko jedna trzecia transakcji na platformie 1Link dotyczy obecnie pojazdów starszych niż trzy lata. W 2023 roku liczba ta była o połowę niższa.
Mniej starych maszyn oznacza mniej skomplikowanych i czasochłonnych zadań zatykających system. To nie magia. To jest demografia. Młodsza flota w naturalny sposób zmniejsza liczbę przestojów.
Ale jest jeszcze inny czynnik. O wiele ważniejsze.
Floty samochodowe rezygnują z oficjalnych dealerów na rzecz niezależnych stacji paliw.
Gdzie floty trafiają do napraw?
Tylko 41% zamówień na platformie w ciągu ostatnich sześciu miesięcy pochodziło od autoryzowanych dealerów.
Dla porównania, w styczniu 2010 r. odsetek ten wynosił 54%.
Przesunięcie jest oczywiste. Menedżerowie flot nie są już lojalni wobec marki. Poświęcają się przestojom.
„Floty na platformie 1Link są zdecydowanie zmęczone stale wydłużającym się czasem realizacji (VOR) i stawkami robocizny” – wyjaśnił Brooks.
Co to jest VOR? Pojazd poza drogą (pojazd nie pracuje). To wskaźnik, który „zabija” budżety. Kiedy pojazd firmowy stoi w garażu przez trzy dni ze względu na nieaktualną listę części u dealera, menadżer floty płaci bezpośrednio za niedogodności. Przez utratę produktywności.
Dlatego floty dzielą się obciążeniem. Korzystają z sieci niezależnych warsztatów, w których czas realizacji jest krótszy, a stawki robocizny bardziej konkurencyjne.
Dlaczego dealerzy tracą pozycję
Czy to tylko kwestia ceny? Nie.
To kwestia widoczności. I prędkość.
Epyx pracuje obecnie nad narzędziami, które zapewnią lepszy wgląd w dostępność części i czas realizacji w warsztatach. Cel? Wyeliminuj zgadywanie.
Wyobraź sobie taką sytuację:
Trzeba wymienić pasek rozrządu i klocki hamulcowe. Jeśli udasz się do autoryzowanego dealera, na pasek rozrządu możesz czekać trzy dni. A co jeśli udasz się do pobliskiego niezależnego warsztatu? Posiadają zarówno ochraniacze jak i pasek. Zrobią wszystko podczas jednej wizyty.
Jeden wpis. Jeden dzień przerwy.
„Jeśli flota posiada pojazd określonej marki i chce zapisać się do warsztatu, możemy powiedzieć, że dealer będzie miał te pojazdy w warsztacie przez kilka dni, a niezależna sieć szybko przywróci je na drogę” – powiedział Brooks.
To podejście oparte na danych umożliwia menedżerom flot przydzielanie pojazdów w sieciach w oparciu o rzeczywistą pojemność, a nie lojalność wobec marki.
Wąskie gardła nadal istnieją
Nie dajcie się zwieść liczbom za pierwszy kwartał 2026 roku. System nie jest „naprawiony”. Wąskie gardła nadal istnieją.
Są po prostu omijane.
Do 2026 r. główną przyczyną chaosu była starzejąca się flota. Obecnie, gdy starsze pojazdy są wycofywane, liczby te ulegają poprawie. Ale kiedy nowa fala starych samochodów pojawi się na drogach? Zobaczymy, jak ciśnienie powróci.
Chyba że łańcuch dostaw rzeczywiście się ustabilizuje. Albo chyba, że autoryzowani dealerzy w końcu obniżą ceny i otworzą swoje wpisy w kalendarzu na świat rzeczywisty.
Floty nie będą czekać. Nigdy nie czekają. Idą tam, gdzie praca jest wykonywana. Dziś coraz częściej nie jest to dealer.
Jutro? Będzie tam, gdzie będzie najszybciej.
Kto wie, gdzie to będzie?






























