Problem Waymo robotaxi: 50 samochodów, jedna ślepa uliczka

26

Technologia działa. Zazwyczaj.

Kiedy Waymo działa płynnie, to jest magia. A kiedy zdarzają się awarie? Sprawy stają się dziwne. Czasem niebezpieczne, czasem po prostu absurdalne.

Taka jest dokładnie rzeczywistość w Buckhead, ekskluzywnej dzielnicy Atlanty w stanie Georgia. Lokalni mieszkańcy zgłosili ostatnio dziwne zjawisko: w okolicy po prostu pojawiły się dziesiątki autonomicznych samochodów. Bez pasażerów, bez pasażerów, jeżdżą godzinami po ślepej uliczce.

„Od 6:00 do 8:00 wokół krążyło aż 50 samochodów Waymo.”

Wyobraź sobie, że budzisz się wcześnie rano, wyglądasz przez okno i widzisz pięćdziesiąt autonomicznych samochodów krążących wokół Twojego domu niczym sępy czekające na padlinę, której w rzeczywistości nie ma.

Miejscowi mieszkańcy są wściekli. Niewątpliwie. Ale hałas nie jest głównym problemem. Bezpieczeństwo jest zagrożone. Po okolicy biegają dzieci, a zwierzęta poruszają się swobodnie. Widok morza srebrnych Minis i Jaguarów poruszających się powoli w kółko nie wydaje się odpowiedni. Dlaczego to robią? Waymo nie odpowiedział.

Rozwiązanie z zielonym znakiem

Co zrobili sąsiedzi? Sami zajęli się tą sprawą. Dosłownie.

Ktoś postawił jasny, fluorescencyjny, zielony znak. Pokazywało przejście dla pieszych z dzieckiem. Prosty sygnał wizualny dla algorytmów: Nie wchodź.

Czy to zadziałało? Częściowo.

Samochody przestały wjeżdżać na okrąg. Sukces, prawda? Nie bardzo. Zamiast tego roboty się zdezorientowały. Lub utknął. Lub oba.

Zamarzło aż osiem samochodów. Zamarli, a potem zaczęli się wycofywać, desperacko wykonując za trzy punkty na środku drogi. Wyglądało to zabawnie, jakby samochody próbowały tańczyć w szybkim piasku. Początkowo mieszkańcy nie mogli powstrzymać się od śmiechu. Ale wtedy rozumiesz, dlaczego ktoś może być wściekły. Nie możesz parkować. Nie możesz odejść. I nie wiesz, co te maszyny myślą.

Korporacyjny brak reakcji

Waymo w końcu odpowiedział. Ich oświadczenie było gładkie. Bardzo wypolerowany.

Powiedzieli Road & Track, że „wyeliminowali to zachowanie związane z wyznaczaniem tras”.

Niewyraźne, prawda? Bez określenia pierwotnej przyczyny. Brak wyjaśnień technicznych. Wystarczy obietnica, że ​​zależy im na byciu „dobrymi sąsiadami”. Wspomnieli także o statystykach bezpieczeństwa. Ponad 500 tys. wyjazdów tygodniowo na terenie całego kraju. Duże liczby. Twierdzą, że usługa zmniejsza liczbę obrażeń w wypadkach drogowych. Być może to prawda. A może nie.

Ironia jest oczywista. Cenią sobie relacje z Atlantą. A jednak setki samochodów krążą bez celu, dopóki ludzie nie postawią prowizorycznego znaku.

Twierdzą, że system jest sprawdzony. Z szacunkiem, mówią. Jednak oglądając film przedstawiający osiem autonomicznych samochodów jadących za tyłem na odludziu, zastanawiasz się: czy kod wie więcej niż kierowcy?

Działa dopóki nie przestanie działać.