Tajny plan Forda: kompaktowa hybryda Bronco

13

Ford przygotowuje coś kompaktowego. A nawet elektryczną hybrydę.

Dzisiaj The Autopian opublikował raport wskazujący na pojawienie się mniejszej hybrydowej wersji Bronco. To nie jest taki duży pickup. To nie jest sport Bronco. Ten model będzie plasował się niżej od nich wszystkich. Trzeci poziom. Po raz pierwszy w historii.

Zastanów się, co to oznacza. Wprowadza technologię hybrydową do klubu terenowego Forda w cenie początkowej. Jeśli te informacje się potwierdzą, zasady gry ulegną zmianie. Ford od lat przywraca nazwę Bronco do poważnego segmentu pojazdów terenowych. Pojawienie się maleńkiej hybrydy sugeruje, że firma nie postrzega elektryfikacji jako wroga, ale raczej jako partnera.

Co naprawdę wiemy (niewiele)

Szczegóły? Skąpiec. Raport jedynie potwierdza istnienie projektu. Nic nie jest powiedziane o platformach. Nic o mocy. Nie ma też harmonogramów wydań.

Tylko wczesny etap rozwoju. To wszystko. Ford milczy. Żadnych komunikatów prasowych.

Czy powinienem temu ufać? Najprawdopodobniej. Autopian zwykle ma rację co do Forda. Ściśle monitorują wycieki informacji o produktach. Ale tu jest haczyk: dopóki Ford nie powie tego na głos, wszelkie specyfikacje są jedynie spekulacjami. Traktuj liczby dotyczące mocy jako plotki. Traktuj daty rozpoczęcia sprzedaży jako fikcyjne fakty.

Główną wiadomością jest sam fakt istnienia projektu. Wszystko inne to hałas.

Gdzie zajmie swoje miejsce?

Linia Bronco to obecnie stajnia dwukonna. Pełnowymiarowy pickup. Konstrukcja ramy. Ciężki. Poważne kwalifikacje terenowe. Następnie jest Bronco Sport. Korpus nośny. Baza samochodowa. Dla lekkiego poszukiwacza przygód, który pragnie odznaki marki, ale nie jest gotowy na to wszystko.

Trzecie miejsce pojawi się pod Sportem.

Grupa docelowa? Osoby dbające o wygląd. Mała umiejętność zbierania brudu. Ale nie pochłaniający benzynę potwór. To propozycja dla osób dojeżdżających do pracy, które marzą o pokonywaniu przeszkód.

Wybór platformy ma znaczenie. Silniki elektryczne uwielbiają moment obrotowy przy niskich prędkościach. Ciągną mocno od zera obrotów. Jest to bardzo przydatne, gdy pełzasz po skałach.

Ale baterie są ciężkie. Masa wpływa na kąt natarcia i zejścia. „Pożera” prześwit. Prawdziwym testem jest to, jak dobrze Ford może zapakować ten samochód bez niszczenia jego geometrii terenowej. Jeszcze nie wiemy.

Paradoks hybrydy

Ford nie jest osamotniony w tych wysiłkach. Jeep 4xe Wrangler potwierdza tę samą tezę: napęd elektryczny uzupełnia właściwości pełzające przy niskich prędkościach. Natychmiastowy moment obrotowy. Silniki spalinowe nie są w stanie wytwarzać takiego ryku już na postoju.

Nie chodzi tylko o zużycie paliwa. Chodzi o przyczepność.

Następnie pojawia się kontrargument. Waga. Hybrydy dodają wagi. Waga jest głównym wrogiem konstrukcji terenowych. Pogarsza to ugięcie zawieszenia. Zmniejsza prześwit pod pojazdem.

Jeśli Ford zbuduje lekkie i zwinne podwozie, ta hybryda może przyciągnąć prawdziwych entuzjastów trekkingu. Jeśli przykręcą ciężkie akumulatory do marnej ramy, będzie to po prostu kolejny miejski samochód w kamuflażu.

Więc co dalej?

Czekamy.

Ford musi przenieść ten projekt bliżej produkcji. Wyciek w Autopianie to pierwszy wyraźny sygnał. Już samo to wystarczy, aby wzbudzić zainteresowanie. Segment offroadowy się zmienia. Być może przyszłość nie należy do czystej benzyny. Być może nie w przypadku pojazdów wyłącznie elektrycznych.

Być może przyszłość jest chaotyczna i hybrydowa. 🏁