Robotaxis Waymo nadal tonie w kałużach. Usługa zawieszona

4

Samochody, które widzą drogę lepiej niż ludzie? To jest właśnie argument używany do promowania tej technologii.

Założenie to okazało się jednak nie do utrzymania, gdy wróg stał się zwykłą kałużą. Jednostka należąca do Alphabet zaprzestała obsługi swoich robotaxis w pięciu amerykańskich miastach. I nie jest to jakaś wielka awaria techniczna związana ze świadomością AI czy coś w tym rodzaju.

Nie.

Tylko woda.

Czujniki stwierdziły, że zalane ulice nadają się do jazdy. Maszyny tego nie rozumiały. Wjechali więc do wody. A potem porwała ich powódź.

Przeczytaj więcej: Waymo wspomina tysiące robotaks, po tym jak jedna z nich została porwana przez powódź

Incydent w Teksasie

Wszystko zaczęło się na początku tego miesiąca.

San Antonio, 20 kwietnia. Robotaxi Waymo uznał, że zalana droga jest w miarę bezpieczna. Ale tak nie było. Samochód został zmyty z jezdni do potoku. W środku nie było nikogo. To chyba jedyna pozytywna okoliczność. Obraz pozostał jednak dość straszny.

W odpowiedzi Waymo zainicjowało wycofanie około 3800 tych pojazdów. Inżynierowie będą musieli wymyślić, jak nauczyć samochody odróżniać mokry asfalt od wzburzonej rzeki.

„Problem z zalanymi drogami… pojawił się po raz pierwszy… gdy robotaxi Waymo… zostało wrzucone do strumienia.”

Wiszą w Atlancie

Prace nad naprawieniem błędu trwają. W międzyczasie doszło do kolejnego zdarzenia.

Atlanta. Prysznic. Kolejny samochód elektryczny został uwięziony przez podnoszącą się wodę.

Jak podaje telewizja 10News, samochód stał tam zamknięty przez ruch uliczny przez około godzinę. Dopiero gdy woda w końcu opadła, ktoś mógł wsiąść za kierownicę i sprowadzić samochód na suchy ląd. Ironia sytuacji jest niemal namacalna. Stworzyliśmy samochód 无人驾驶, a potem potrzebowaliśmy kierowcy, który uratuje go przed deszczem.

Po problemach w Teksasie, San Antonio jako pierwsze pociemniało (zamknięto). Teraz dołączyły do ​​niego Austin, Atlanta, Dallas i Houston. Jest to częściowo spowodowane trudną pogodą, która nęka Teksas. Częściowo dlatego, że oprogramowanie nie nadąża za rzeczywistością.

Przedstawiciele Waymo rozmawiali z TechCrunch o swojej strategii. Korzystają z ostrzeżeń National Weather Service. Logiczny. To element przygotowań.

Jednak burza w Atlancie nie ostrzegła o sobie z wyprzedzeniem.

Padało zbyt mocno i zbyt szybko. Ostrzeżenie pojawiło się dopiero, gdy samochód już utknął. Natura okazała się szybsza od API.

Firma określiła to wcześniej jako ograniczenie operacyjne. Wysokie ryzyko powodzi. Drogi dużych prędkości. Obiecali „ostateczne rozwiązanie”. Nadal nad tym pracujemy.

Kiedy robotaxis naprawdę zrozumie, kiedy nie jechać?

A może po prostu będą potrzebować nowej recenzji za każdym razem, gdy pada deszcz?