Muł elektryczny Alpine A111

4

Alpine właśnie pokazało nam koncepcję A110 Future.

Następny tydzień to Goodwood. Pewnie już wiecie, jak to działa: Goodwood to miejsce przecieków udających premiery. Tego samochodu nie kupisz w salonie. To prototypowy „muł” (próbka testowa). Szkielet w cudzym płaszczu.

Wygląda na to, że zastosowano zmodyfikowane nadwozia z odchodzącego modelu A110.

Przyjrzyj się bliżej przedniemu zderzakowi. Jest bardziej agresywny niż obecny model. Tył? Bardziej kanciasty. Z boku znajduje się port ładowania. To jest nowe. Na podwoziu zainstalowano również przezroczystą szybę maski z szybkozłączami, dzięki czemu inżynierowie mogą obserwować działanie mechanizmów podczas jazdy. Przedni tor wydaje się szerszy. Nuta pewnej stabilności.

Alpine nie skomentował jeszcze zbyt wiele. Cisza jest częścią gry. Wydali jednak ważne oświadczenie. Następny A110 ma być „pierwszym na świecie prawdziwie elektrycznym samochodem sportowym”, a nie tylko przeprojektowaną wersją. Jest zbudowany na nowej modułowej architekturze aluminiowej zwanej Alpine Performance Platform.

Jedna platforma. Kilka samochodów. Oczekuje się roadstera opartego na tym podwoziu. A także czteromiejscowe coupe A310. Ekosystem się rozwija.

To są szczegóły techniczne, które naprawdę mają znaczenie.

Dwa zestawy akumulatorów. Ani jednej ciężkiej tablicy. Alpine podzielił je, aby uzyskać rozkład masy 40:60. Chcą zachować równowagę tradycyjnego samochodu sportowego. Wersje elektryczne zazwyczaj ważą tyle, co kotwica pośrodku. Nie tak tym razem. Przynajmniej tak twierdzą.

System działa w oparciu o architekturę 800 V. Ogniwa o dużej zawartości energii. Cel? Schudnąć. Skróć czas ładowania. Przyspiesz rytm posiadania związany z częstymi przystankami i uzupełnieniami.

Moc przekazywana jest wyłącznie na tylną oś. Nowa elektryczna oś tylna 3 w 1 z dwoma silnikami elektrycznymi. Nie ma napędu na przednie koła. Moment obrotowy będzie natychmiastowy. Sterowanie jest superszybkie. Wyjątkowe – mówią.

Czy może istnieć dusza bez hałasu silnika spalinowego? Może. A może nie. Inżynieria obiecuje wydajność. A co z resztą? Decyzja należy do nas.

Co się stanie, gdy mechaniczne sprzężenie zwrotne zostanie zastąpione algorytmiczną precyzją?