Lexus LFA powraca, ale bez swojego słynnego silnika

3

Wydaje się, że to rzeczywistość.

Koncepcyjny Lexus LFA rzeczywiście zmierza do produkcji. Jest to trzeci samochód w nowej linii samochodów sportowych Toyoty, dołączający do debiutujących w zeszłym roku V8 GR GT i wyścigowego prototypu GT3. Tym razem jednak źródło energii będzie inne. W pełni elektryczny. Na potwierdzenie tego faktu w Goodwood pojawił się w pełni działający prototyp.

Oczywiście miał na sobie mnóstwo kamuflażu. Należało to potraktować ze zrozumieniem. Ale sylwetka zdradza to natychmiast. Długi przód, pionowe reflektory za przezroczystymi szybami zamiast otwartych osłon chłodnicy, agresywna sylwetka – to wszystko. Nawet okna z poliwęglanu krzyczą o tymczasowym rozwiązaniu prototypowym. Wkrótce zostaną one zastąpione prawdziwym szkłem.

Nie V10

Bądźmy szczerzy. Silnik V10 to już przeszłość.

To duchowy następca tego legendarnego, wolnossącego arcydzieła, ale pod względem technicznym? Absolutnie obcy. Zniknął niesamowity układ napędowy spalinowy, zastąpiony akumulatorami i silnikami elektrycznymi. Teoretycznie charakterystyka powinna znacznie wzrosnąć. Ale czy Lexus może odtworzyć tę duszę? Ten dramat? Zwłaszcza, gdy standardem był tak głośny i fizycznie zauważalny samochód. To trudne pytanie.

Waga jest problemem.

Oryginalny LFA mógł pochwalić się nadwoziem typu monocoque z egzotycznego włókna węglowego. Ten nowy samochód ma taką samą podstawową konstrukcję jak GR GT. To aluminium. Model Toyoty z silnikiem V8 waży już około 1750 kg. Dodaj akumulator do tej platformy i pożegnaj się z jej lekkim dziedzictwem. Samochody elektryczne są ciężkie. Fizyka nie troszczy się o nostalgię.

Duszę wymarzonego samochodu trudniej jest zaprojektować niż jego osprzęt.

Pod metalem kryje się jednak nadzieja.

Toyota postrzega projekt jako poligon doświadczalny dla akumulatorów półprzewodnikowych. Technologia ta jest bliska produkcji masowej. Być może do 2028 r. Jeśli ten supersamochód jako pierwszy trafi na rynek, będzie to następna generacja technologii akumulatorów. To jest ważne. Baterie półprzewodnikowe oznaczają większą gęstość energii. Lepsza stabilność. Lżejsze niż obecne rozwiązania litowo-jonowe. Większy zasięg.

Więc może nie jest to takie beznadziejne.

Wewnątrz kabiny

Wnętrze również zostało już pokazane, na przykład na Japan Mobility Show 2025. W całej marce wprowadzany jest nowy język projektowania. W jego centrum znajduje się cyfrowy interfejs, który zajmuje trzy powierzchnie do kontrolowania i wyświetlania informacji. Lexus ponownie próbuje wizualnie oddzielić kierowcę od pasażera: deska rozdzielcza wygina się w stronę kierowcy, zmieniając odcienie kolorów. Sztuczka, którą zastosowali w coupe LC, zanim opuściło ono rynek brytyjski w 2024 roku.

A co z dźwiękiem?

Cisza jest nudną rzeczą w przypadku supersamochodu. Lexus to rozumie. Opracowują ulepszony dźwięk silnika. Symulacja zmiany biegów. Tak, to dźwięk syntetyczny. Ale jeśli głośniki dostrojone przez Yamahę potrafią odtworzyć wycie V10, czy naprawdę jest to aż tak inna różnica? Zaangażowanie kierowcy zależy od informacji zwrotnej. Dźwięk jest częścią tego pakietu.

Czy się sprzeda?

Lexus nie ogłosił daty premiery. Przynajmniej oficjalnie. Ponieważ jednak prototyp w takiej formie pojawił się publicznie, pełna premiera mogłaby nastąpić już w przyszłym roku.

Produkcja będzie jednak ograniczona. Tak jest zawsze w przypadku hipersamochodów. A jeśli model V8 GR GT przekroczył już popyt, wersja elektryczna będzie miała wąskie gardło. Problemem będą możliwości produkcyjne.

On przyjdzie. Inną rzeczą jest to, jak prawidłowe będą jego uczucia. 🏎️