W tym miesiącu nasz wieloletni Stelvio zabrał się do poważnych spraw. Wręcz szokujące.
Do bagażnika wepchnęliśmy kwiaty, dekoracje ślubne i plastikowe krzesła, aby pomóc komuś w jego wielkim dniu. Nie był to w żadnym wypadku test siły ani zwrotności. Ale udało mu się. Stelvio Quadrifoglio stał spokojnie, owinięty w swój zielony płaszcz przeciwdeszczowy, podczas gdy ja odgrywałem rolę kierowcy minibusa. To kompaktowy SUV. Jest mniejszy niż nowe BMW iX3, które niedawno dodaliśmy do naszej floty. W środku jest dla mnie wystarczająco dużo miejsca. Tylne siedzenia składają się prawie na płasko. Aby to zrobić, należy pociągnąć za dziwny uchwyt znajdujący się pod podstawą siedziska w pobliżu progu. Nigdy wcześniej nie widziałem czegoś takiego.
Łatwe ładowanie. Parkowanie jest łatwe. W mieście nie wydaje się duży.
Po co Ci stary samochód?
Przebieg wynosi 9 450 mil. Zużycie paliwa jest hojne 24,5 mpg (około 11,6 l/100 km).
Możesz się zastanawiać, dlaczego obsługujemy tę maszynę. To nie jest nowe. Od rozpoczęcia sprzedaży minęło już prawie osiem lat. Oczywiście został zmodernizowany: dodano zasilanie, poprawiono oświetlenie i unowocześniono technologię. Ale to nie jest powód, dla którego ją zostawiliśmy. Chcemy porozmawiać o dziedzictwie. O duchu żyjącym w samochodzie.
Trzy ostatnie samochody, które testowałem, reprezentowały „nowy świat”: Tesla, Polestar i BYD. Czysto, efektywnie i przyszłościowo.
Ten samochód spogląda w przeszłość. W tym roku Alfa Romeo kończy 116 lat. Firma została założona w Turynie, gdy Chiny były jeszcze imperium. Liczby są niesamowite. Dystans pomiędzy tamtym czasem a teraźniejszością wydaje się być latami świetlnymi.
„Historia odgrywa rolę przy wyborze nowego samochodu”.
Ten SUV ma nowoczesny kształt. To crossover o wysokich osiągach. Ale to „najczystsza” Alfa, która obecnie zjeżdża z linii montażowej. Podwozie, silnik, logika wnętrza – wszystko to zostało opracowane przez niewielki wewnętrzny zespół marki. Na własną rękę. Pomimo tego, że obecnie jest własnością koncernu Stellantis. To jest ważne.
Wydajność nadal robi wrażenie. 2,9-litrowy V6 z podwójnym turbodoładowaniem o mocy 513 KM Silnik umieszczony daleko z tyłu, za przednią osią. Ośmiobiegowa automatyczna skrzynia biegów przekazuje moc na wszystkie cztery koła. Chociaż głównie z tyłu. Samochód pragnie zakrętów.
Drugą sztuczką jest waga. 1830 kg. Jest to łatwe w swojej klasie. Mercedes-AMG GLC 63 waży o 300 kg więcej. A co z Porsche Macan Turbo? Prawie 600 kg cięższy. Elektryfikacja prowadzi do przyrostu masy ciała. Tutaj czujesz każdy gram. Ale też nic nie czuć, gdy zawieszenie delikatnie amortyzuje dziurę.
Pułapka salonowa
To właśnie w środku daje się odczuć czas.
Kierownica jest piękna. Manetki pedałów klikają z godnością. Sterowanie klimatem odbywa się za pomocą fizycznych pokręteł. Tylko. Cienki.
A co z ekranem multimedialnym? Nie tak dobrze. Niska rozdzielczość. Powolna reakcja. Widok z tylnej kamery wygląda, jakby ktoś rozsmarował obiektyw wazeliną. Apple CarPlay działa tylko poprzez połączenie przewodowe. W 2026 r. wydaje się to rzadkością.
Jest jedno zbawienie. Cyfrowy pulpit nawigacyjny. Wprowadzony w 2024 roku w ramach odnowienia. Wysoka rozdzielczość. Jasne. Można skonfigurować trzy dodatkowe sportowe wskaźniki, aby naśladowały słynny układ pięciopaków starych Alf.
To miły szczegół. Dziedzictwo przenikające z powrotem do pikseli.
Cena jest wysoka. Nasza jednostka testowa kosztuje 102 045 GBP. Ceny modelu podstawowego zaczynają się od 96 090 funtów. Nie tanie. Ale takie są teraz ceny sportowych SUV-ów. Ceny Porsche Macan Turbo Electric zaczynają się od około 97 565 funtów.
Benzyna w Londynie?
Mieszkam w Londynie. Od pięciu lat jeżdżę prawie wyłącznie samochodami elektrycznymi.
Przejście na samochód benzynowy emitujący 267 g/km to świadomy wybór. Czy ukrywam się przed stresem związanym z ładowaniem? Czy czuję się winny, siedząc w korku i spalając paliwo? A może po prostu podoba mi się dźwięk wydechu Akrapovic?
Skrzypią hamulce. Denerwuje. Ale samochód wygląda na żywy.
Czy będę żałować powrotu do silnika spalinowego? Za sześć miesięcy wszystko się wyjaśni. Poczekamy i zobaczymy. Jaka jest wartość historii w świecie mającym obsesję na punkcie nowości?
„Czy powrót na benzynę to zły pomysł?”
Maszyna nie odpowiada. Ona po prostu ryczy.
