Jony Ive zaprojektował pierwszy samochód elektryczny Ferrari

14

Może pomieścić pięć osób i mieć czworo drzwi.

To nie tylko samochód elektryczny. To jest Ferrari, do którego naprawdę można wsadzić ludzi.

Luce łamie stereotypy. Cztery drzwi. Pięć miejsc. To drugi czterodrzwiowy samochód w historii marki. I pierwszy, który ma tylną kanapę. W starych Ferrari silnik znajdował się w przedniej środkowej części. Takie rozwiązanie uniemożliwiało zamontowanie tylnych siedzeń. To się już nie zdarza.

Bateria jest ukryta w podłodze. „Garb” zniknął. Przestrzeń się otwiera. Wnętrze sprawia wrażenie większego, niż sugeruje wygląd. Ferrari twierdzi, że to coś więcej niż tylko słowa. To fizyczna przestrzeń odzyskana z martwego tunelu.

Do zabawy dołączył napęd na cztery koła. Po raz pierwszy w samochodzie produkcyjnym.

Cztery silniki. Jeden na koło. Zapożyczone z superprogramu F80. Szybko się kręcą. Bardzo szybko. Przednie osiągają 30 000 obr./min. Tył – 25 500 obr./min. Wszystkie działają przy napięciu 800 woltów. Ponieważ każde koło ma własny silnik, wektorowanie momentu obrotowego jest precyzyjne. Żadne mechaniczne mechanizmy różnicowe nie przeszkadzają. Tylko bezpośrednia kontrola. Ferrari twierdzi, że systemy mechaniczne nie są w stanie dorównać tej precyzji.

A potem są koła. Ogromny. 23″ przód. 24″ tył. Największy wielowymiarowy zestaw, jaki Ferrari kiedykolwiek zamontowało w samochodzie produkcyjnym.

Jony Ive nie rysuje krzywych bez sensu

Po co zatrudniać byłego głównego projektanta Apple?

LoveFrom nie jest tutaj po to, żeby nakładać warstwę farby. Ferrari dało im klucze. Prawdziwy. Od koncepcji do realizacji. Zespół z Maranello nigdy wcześniej nie pozwalał osobom z zewnątrz na prowadzenie w taki sposób. Nigdy.

Pomysł? Prostota.

Gładkie skorupy. Brak wcięć. Żadnych twardych linii, które mogłyby przełamać powierzchnię. Wygląda jak szklany dom. Okna rozciągają się w dół. Aerodynamiczne skrzydła unoszą się z przodu i z tyłu. Nie wyrastają z ciała. Unoszą się wokół niego.

Wnętrze współgra z nastrojem.

Żadnych tanich wykończeń. Przyciski z frezowanego aluminium. Uchwyty. Przełączniki. Samsung Display tworzy niestandardowe wyświetlacze OLED. Kierownica z aluminium pochodzącego z recyklingu. Solidny. Klawisz? Szkło Corning Gorilla Glass. Wyświetlacz E Ink. Jest wkładany do konsoli w celu uruchomienia. Żółty kolor zalewa ekrany.

„Każdy wybór materiału… traktujemy jako indywidualne rozwiązanie produktowe”

Ferrari nazywa to wzornictwem przemysłowym. Nie wnętrze samochodu.

Gitara elektryczna na drogę

Prędkość nie ma tutaj znaczenia. Hałas jest ważny.

Pięć lat testów na torze. 40 000 kilometrów. Tylko po to, żeby uzyskać odpowiedni dźwięk. Większość pojazdów elektrycznych symuluje hałas za pomocą głośników. Luce oddaje rzeczywistość.

Czujnik znajduje się na obudowie tylnej osi. Czuje wibracje obracającego się metalu. Prawdziwa mechanika. W czasie rzeczywistym. Sygnał ten jest filtrowany. EQ. Intensyfikujące.

Działa jak wzmacniacz do gitary elektrycznej. Ciało wibruje. Dźwięk podąża za nim. Zmienia się wraz z momentem obrotowym. Z szybkością. Nogą. On oddycha.

Tryb zasięgu zapewnia ciszę. Tryb wydajności pozwala mu warczeć. Wewnątrz i na zewnątrz. Ferrari to opatentowało. Oczywiście.

Wróć do Rzymu

Odsłonięcie odbyło się w Vela di Calabrava. W Rzymie.

Przypadkowe miejsce? Nie.

79 lat temu. Dzisiaj. Ferrari 125 S wygrało Grand Prix Rzymu. Pierwsze zwycięstwo w historii. Kolejnym miejscem były Łaźnie Karakalli.

Ferrari wraca do Rzymu, aby rozpocząć nowy rozdział. Kochają symbolikę. Nigdy nie pozostawiają tego przypadkowi.