Dlaczego opony samopompujące w końcu trafiają do Twoich codziennych samochodów

6

James Bond je ma. Hummer je ma. Kierowcy ciężarówek na nich polegają. Wojsko wykorzystuje tę technologię od dziesięcioleci. Cel tej technologii jest prosty: umożliwić oponom dostosowanie ciśnienia do rodzaju terenu. Zapewnia to optymalną wydajność i bezpieczeństwo w przypadku zmiany warunków.

Obecnie większość pojazdów konsumenckich jest wyposażona w system monitorowania ciśnienia w oponach (TPMS). To jest dobre ubezpieczenie. Ostrzega Cię, gdy ciśnienie spada. Ale to nie rozwiązuje problemu. Nadal potrzebujesz zewnętrznego źródła powietrza. Kompresor. Wycieczka na stację benzynową. Albo szczęśliwy traf.

Systemy opon samopompujących istnieją do dziś. Jednak większość z nich jest wykorzystywana wyłącznie we flotach komercyjnych i pojazdach wojskowych. Są drogie. Są złożone. Nie są one przeznaczone do Twojej Hondy Civic.

Wyjątkiem jest centralny system pompowania opon (CTIS) znajdujący się w Hummerze. Ona pracuje. Jest przetestowany czasowo. Ale jest również przeznaczony dla innej klasy pojazdu.

W tym artykule zbadano aktualny stan technologii pompowania opon. Przyjrzymy się temu, co jest już na rynku. Ocenimy, czy jest szansa na wersję dla zwykłych ludzi.

Jak działają systemy samopompowania opon?

Wyjaśnijmy sobie, do czego służą te systemy. To nie magia. To jest inżynieria.

Typowy system opony samopompującej (SIT) wykorzystuje pompę i czujnik. Czujnik monitoruje ciśnienie. Jeżeli ciśnienie spadnie poniżej ustawionego poziomu, pompa zostanie załączona. Dostarcza powietrze. Zatrzymuje się po osiągnięciu wartości docelowej.

Niektóre systemy są bardziej zaawansowane. Regulują ciśnienie w zależności od prędkości. Albo ładunki. Lub rodzaj terenu. Najbardziej na tym korzystają SUV-y. Niskie ciśnienie zapewnia lepszą przyczepność. Wysokie ciśnienie poprawia oszczędność paliwa na asfalcie.

Automatyzacja jest kluczowa. Kierowca nie musi się zatrzymywać. Pojazd nie musi stać w miejscu. Autobus dostosowuje się w czasie rzeczywistym.

Dlaczego samochody konsumenckie nie mają jeszcze takich systemów

Możesz się zastanawiać, dlaczego Twój samochód nie ma takiego systemu. Odpowiedzią jest koszt i złożoność.

Dodanie pompy. Czujniki. Wpisy. Jednostka sterująca. Wszystko to zwiększa koszty. Dodaje wagę. Dodaje potencjalne punkty awarii.

Dla truckera koszty te są uzasadnione dyspozycyjnością. Pęknięta opona na autostradzie oznacza zatrzymanie ciężarówki. Zatrzymana ciężarówka oznacza stratę pieniędzy. W przypadku samochodu codziennego użytku matematyka jest inna.

Większość kierowców sprawdza ciśnienie w oponach raz w miesiącu. Lub gdy zaświeci się wskaźnik. Nie chcą płacić dodatkowo za system automatyzujący zadanie, które sami wykonują.

Regulacja również odgrywa rolę. W wielu regionach system TPMS jest obowiązkowy. Systemy opon samopompujących – nie. Nie ma nacisku ze strony organów regulacyjnych, aby je wdrożyć.

Jakie systemy są obecnie dostępne?

Spójrzmy na rynek.

Dominują zastosowania komercyjne. Ciężarówki klasy ciężkiej. Pojazdy wojskowe. Sprzęt przemysłowy.

Hummer H1 i H2 korzystają z CTIS. To jest niezawodny system. Umożliwia kierowcy wybór ustawień wstępnych. Niskie ciśnienie na brud. Wysoka jak na autostradę. To proste. To skuteczne.

Są inne systemy. Niektóre z nich to rynek wtórny. Można kupić zestawy do pojazdów terenowych. Często wymagają ręcznej regulacji. Lub oddzielna jednostka sterująca.

Godnym uwagi przykładem jest system używany w niektórych pojazdach ekspedycyjnych. Jest przeznaczony na długie podróże. Umożliwia zmianę ciśnienia w trakcie

Cichy wyciek pieniędzy z opon i portfela

Prawdopodobnie jeździsz teraz na wadliwych oponach.

Według AAA około 80% pojazdów jeździ na niedopompowanych oponach. To oszałamiająca liczba. Większość ludzi uważa, że ​​ich opony wyglądają dobrze. Naprawdę wyglądają normalnie. Ale wygląd opony nie mówi nic o jej ciśnieniu wewnętrznym. Nie da się ocenić pompowania na oko. Potrzebny manometr. Kropka.

Opony nie są uszczelnione. Ciągle tracą powietrze.

Wpadnięcie do dziury? To cios w system. Uderzenie w krawężnik? Ten sam. Nawet stojąc nieruchomo, opony tracą powietrze w wyniku przenikania. Guma umożliwia cząsteczkom gazu przedostawanie się przez jej pory. Zmiany sezonowe pogarszają sytuację. Zimą opony mogą stracić jeden lub dwa psi (funty na cal kwadratowy) każdego miesiąca. Latem? Ciepło rozszerza powietrze wewnątrz, ale także przyspiesza wycieki i naprężenia na ściankach bocznych. Liczby się zmieniają. Trend jest zawsze spadkowy.

Dlaczego to jest ważne?

Podciśnienie jest potrójnym zagrożeniem. Niszczy bieżnik, zabija efektywność paliwową i rujnuje prowadzenie.

Gdy opona jest miękka, ugina się bardziej. To zginanie wytwarza ciepło. Ciepło niszczy gumę. Dochodzi do przedwczesnego zużycia zewnętrznych krawędzi bieżnika. Zwiększasz także opory toczenia. Silnik musi pracować ciężej, aby pchać miękką oponę po drodze. Twoje tempo pracy spada. To bezpośredni cios dla Twojego portfela.

Następnie jest aspekt bezpieczeństwa.

Miękka opona nie reaguje w ten sam sposób na ruchy kierownicą. Wydaje się niewyraźna. Zatrzymanie zajmuje jej więcej czasu. W przypadku manewru awaryjnego brak ciśnienia może zadecydować o korekcie kursu i poślizgu. Jest to niekorzystne nie tylko dla opony. To jest złe dla samochodu. To źle dla ciebie.

„Nie można stwierdzić, czy opony są prawidłowo napompowane, po prostu na nie patrząc. Należy użyć manometru.”

Przestań zgadywać. Weź ciśnieniomierz. Przetestuj je na zimnych oponach. Napompuj zgodnie ze specyfikacją na słupku drzwi, a nie liczbą z boku. Rób to raz w miesiącu. Zrób to przed długą podróżą. Koszt jest znikomy. Ryzyko jest realne.

Cena przy niskim ciśnieniu

Jeśli w oponach zabraknie powietrza, guma zużywa się w przyspieszonym tempie. Według Goodyear każdy 20% spadek ciśnienia powoduje 15% utratę przebiegu. To nie tylko oznaka zużycia. To wyścig do wskaźnika zużycia bieżnika.

Dowody wizualne są jasne. Spójrz na wyblakłe plamy na zużytej oponie. To nie jest wypadek. Są to oznaki nadmiernego zużycia bieżnika.

Ciepło jest wrogiem

Opony się uginają. Spłaszczają się w miejscu styku z asfaltem. Następnie wracają do swojego pierwotnego kształtu. Zwrot ten nie jest bezpłatny. Tworzy tarcie. Tworzy ciepło.

Przy niewystarczającym ciśnieniu efekt ten ulega wzmocnieniu. Opona ugina się bardziej. Fala deformacji staje się większa. Tarcie gwałtownie wzrasta. Ciepło gromadzi się.

Jeśli temperatura wzrośnie zbyt wysoko, więzadło gumowe utrzymujące wewnętrzne kordy opony zaczyna się topić.

W tym momencie opona eksploduje. Konstrukcja jest zniszczona. Zobacz Jak działają opony, aby dowiedzieć się więcej o tym, dlaczego skład gumy jest tutaj kluczowy.

Kara paliwowa

Silnik wyczuwa ten opór. Musi ciężej pracować, pokonując dodatkowy opór. AAA potwierdza, że ​​spadek ciśnienia o zaledwie 2 psi zmniejsza efektywność paliwową o 10 procent.

Oblicz koszt dojazdu na rok. To setki dolarów, które schodzą przez rurę wydechową. Płacisz za to, aby Twoje opony były miękkie. To zła umowa.

Dlatego sprawdź manometr. Oszczędności są realne. Ryzyko – nie.