Zonda wciąż żyje

13

Dla Pajaniego 70 lat to tylko liczba. Cóż, prawie 70. Tak naprawdę minęło zaledwie 27 lat, odkąd Zonda po raz pierwszy zaszokowała świat, a fabryka w Modenie nadal produkuje wyjątkowe supersamochody na zamówienie. Oryginalna seria Zonda? Zakończony. Zapomniany. Jednakże właściciele z nieograniczonymi budżetami nadal mogą zgłaszać swoje samochody do „operacji” za pośrednictwem oddziału Unico. Ten konkretny egzemplarz właśnie wrócił na linię montażową w celu nowej metamorfozy.

Od srebrnej kuli do niebieskiego snu

Pierwotnie był to Roadster S. Nudno zwyczajny. Jednak około pięć lat temu samochód przeszedł gruntowny remont i otrzymał nazwę Zonda Oliver Evolution Roadster. Korpus w kolorze matowego srebra, widoczne włókno węglowe na całej powierzchni, agresywna sylwetka. Ekspresyjny. Być może zbyt wyraziste. Został sprzedany w zeszłym roku. Nowy właściciel nie wahał się długo i odesłał samochód do warsztatów Pagani na drugą rundę modyfikacji.

Prace właśnie zostały ukończone. Samochód ma nową nazwę.

Cervino.

Jest mniej radykalny niż Oliver. Bardziej powściągliwy. Niektórzy mogą powiedzieć, że jest piękniejszy, inni będą twierdzić, że auto straciło duszę. I kto może ich winić? Wszystkie panele nadwozia są nowe, pomalowane na kolor jasnoniebieski, który w słońcu odbija się inaczej w zależności od kąta patrzenia. Zredukowane przednie elementy aerodynamiczne, nowa maska, nowe koła. Ale tył przeszedł najbardziej radykalne zmiany. Dwupoziomowy spoiler z czasów Olivera był niepotrzebny. To zbyt aroganckie. Nowy detal jest ogromny, ale dyskretny, bliższy temu, co widzimy w najnowszych jednorazowych egzemplarzach. Wlot powietrza na dachu? Aerodynamiczna „płetwa rekina”? Nadal tam są. DNA Zonda Cinque jest tu głęboko zakorzenione.

Czasami mniejszy hałas aerodynamiczny oznacza większą elegancję wizualną.

Zła strona

Indywidualne Pagani wymaga albo chaosu we wnętrzu, albo porządku. Zależy od Twojego gustu. Cervino rezygnuje z czarnej skóry na rzecz połączenia bieli i błękitu, które pokrywa siedzenia, drzwi i deskę rozdzielczą. Jasny. Ryzykowny. Kierownica kieruje się tą samą logiką – trójramienna konstrukcja, pokryta niebieską skórą z drewnianymi wstawkami. Wygląda drogo. Pachnie nowością.

Pod maską? Najprawdopodobniej bez zmian. Cervino prawdopodobnie zachowało 7,4-litrowy silnik V12 z epoki Olivera. Oznacza to, że Pagani rozwinęło standardowy silnik o pojemności 7,3 litra, aby zwiększyć moment obrotowy i moc. Ten sam mięsień sercowy, inna skóra.

Czy to nowy samochód? Nie bardzo.

Czy to ten sam samochód? Trudno powiedzieć.

Pagani źle mówi „ostateczny”. Mówią, że na zawsze. Albo dopóki właściciel nie zdecyduje się go sprzedać komuś innemu, kto chce spojrzeć na niego z innej perspektywy.