Na granicy: jak zmaksymalizować zasięg Toyoty Prius

11

Ceny benzyny są przystępne. Zwłaszcza jeśli dużo podróżujesz. Narzuty groszowe sumują się, co stanowi znaczący cios dla budżetu. Nawet jeśli Twoje auto jest już ekonomiczne, liczy się każda dziesiąta litra. Chciałem się dowiedzieć, ile uda mi się wycisnąć ze zbiornika Toyoty Prius w normalnych warunkach jazdy. Żadnych badań laboratoryjnych. Tylko ja, moja droga do pracy i zwykła autostrada.

Liczby na papierze

Zacząłem od tankowania. Napełniłem pełny 40-litrowy zbiornik. Wyszło ponad 60 funtów. W zeszłym miesiącu kosztowałoby to 45 funtów. Ból jest prawdziwy. Tablica przyrządów pokazuje zasięg 700 km. Zapamiętaj ten numer.

Następnie udałem się do publicznych stacji ładowania. Podłączyłem pojazd hybrydowy (PHEV) z akumulatorem 13,6 kWh. Koszt ładowania wyniósł około 7 funtów przy stawce 48 pensów za jednostkę. Dało to około 35–40 mil zasięgu wyłącznie na napędzie elektrycznym. Ładowanie w domu przez urządzenie ścienne jest oczywiście tańsze, ale dla dokładności eksperymentu potrzebowałem kosztów ładowania w miejscach publicznych.

Cel jest prosty: wyczerpać oba źródła energii – benzynę i prąd. A potem zatankuj.

Moja trasa obejmowała podróż do pracy liczącą 250 km w obie strony, 200 km jazdy na lotnisko Gatwick i końcowy odcinek liczący około 260 km do Hereford. Żadnych sztuczek zapewniających ekstremalne oszczędności (hipermiling). Żadnego czołgania się za ciężarówkami, aby zaoszczędzić każdą kroplę paliwa. Po prostu normalna jazda. Nawet nie nacisnąłem pedału gazu bardziej niż zwykle. Jedynym przygotowaniem jest napompowanie opon. Miałem nadzieję znaleźć kompresor, zanim dotrę do Hereford.

Prius nie powinien sprawiać wrażenia tak dynamicznego.

Jazda próbna na torze

Testowano także trwałość i wygodę. Jestem właścicielem samochodu dopiero od kilku tygodni. Ciekawiło mnie jak zachowuje się na długich dystansach i zróżnicowanych drogach. Odpowiedź przyszła szybko. W pobliżu wioski Föhr-Marx przy autostradzie A3 zauważalna była zmiana charakteru samochodu. Toyota na nowo zaprojektowała tego sedana, przekształcając go z pojazdu objętego normami podatkowymi w samochód, który ludzie naprawdę chcą posiadać. Ma moc. Prawdziwa moc.

Zwykle zachowuje się skromnie. Czterocylindrowy silnik o pojemności 2,0 litra i silnik elektryczny pracują płynnie i cicho. To jest dobre dla relaksującej podróży. Ale wjechałem na krętą dwupasmową drogę. Przypomniałem sobie dane techniczne: 223 KM. całkowita moc. Przyspiesza od 0 do 62 mil na godzinę w 6,8 sekundy.

Wcisnąłem gaz. Maszyna wydaje się śmiać w odpowiedzi. Mała kierownica i niska pozycja siedzenia sprawiają, że Prius jest zwinny. Nawet zwinny (zwinny). Przypomina mi się recenzja mojego kolegi Chrisa Kulmera, który niedawno oddał kluczyki do auta testowego. On także nie mógł uwierzyć własnym oczom. Mówią, że nie powinno to być szybkie. Ale oto jestem, przyspieszając na zakrętach, za kierownicą ekologicznego samochodu.