VW importuje chińskie samochody elektryczne do Europy: nowa strategia przetrwania

11

Volkswagen przygotowuje się do radykalnej przebudowy swojej europejskiej gamy modeli. Ale nie w sposób, jakiego można się spodziewać.

Firma nie planuje wprowadzać na rynek nowych sedanów z niemieckim „wypełnieniem” inżynieryjnym. Zamiast tego zaczyna zaopatrywać Europę w samochody montowane w Chinach. Wysoka technologia. Nowoczesny. I specjalnie zaprojektowane dla rynków, które rozwinęły się szybciej niż Europa.

Dyrektor generalny Oliver Blume potwierdził to posunięcie podczas prezentacji wyników finansowych za pierwsze półrocze. To część szerszej restrukturyzacji spółki. Sposób na zmniejszenie złożoności procesu. Zmniejsz koszty. I przetrwać.

„Jesteśmy graczem na rynku chińskim” – powiedział Blume. „Rynek ten oferuje takie same możliwości eksportu, jak chińskie marki”.

Dlaczego Volkswagen importuje chińskie modele do Europy

Po co niemiecki gigant miałby importować samochody ze swojego najbardziej konkurencyjnego rynku?

Logika jest prosta. Rynek w Chinach jest trudny. Jest tłoczno. Jest dynamiczny. Aby konkurować, musisz działać szybciej niż twoi europejscy rywale. VW produkuje tam samochody, które są inteligentniejsze, tańsze w produkcji i lepiej połączone z cyfrowymi ekosystemami.

Teraz firma chce sprzedawać część tych modeli w Europie.

Ale jest niuans. Blume dał jasno do zrozumienia: te samochody nie będą konkurować z istniejącymi produktami europejskimi.

„Będziemy importować produkty tylko do tych segmentów, w których nie mamy zasięgu w Europie” – wyjaśnił.

Bez nakładania się. Brak wewnętrznej konkurencji z Golfem i Tiguanem. Modele te wypełniają luki. Celowo zajmują nisze, w których VW nie ma obecnie oferty.

To jest ubezpieczenie strategiczne. Eksportując udane chińskie modele, VW zmniejsza ryzyko nadprodukcji na swoim rodzimym rynku. Firma wykorzystuje swoją globalną obecność do sprzedaży samochodów, które sprawdziły się już na Wschodzie.

Czy chińskie VW będą montowane w Niemczech?

Oto najtrudniejsza część. Postrzeganie.

VW rozumie, jak to wygląda. Krążą pogłoski o zamykaniu fabryk w Europie. Że miejsca pracy przenoszą się na Wschód. Obawy są realne. Dlatego Blume dodał ważne zastrzeżenie.

Po pierwsze eksport. Sprawdzanie wody. Jeśli chiński model dobrze się sprzedaje w Europie, tylko wtedy powinniśmy rozważyć jego montaż w Europie.

„Najpierw eksportuj, a potem oceniaj reakcję… dokładnie zaplanujemy, w które segmenty wejdziemy, co może otworzyć możliwości montażu tych modeli w naszych fabrykach”.

To dotyczy europejskich fabryk. Ale nie dla małych samochodów.

VW nie będzie montował w Wolfsburgu małych, tanich chińskich samochodów elektrycznych. Marże są zbyt niskie. Zamiast tego firma koncentruje się na większych, bardziej dochodowych segmentach. Pomyśl o SUV-ach klasy premium. Pomyśl o przedłużaczach zasięgu.

ID.ERA 7X jest idealnym kandydatem. Jest to pełnowymiarowy SUV z systemem zwiększania zasięgu. To już ogromny hit w Chinach, lider w swojej klasie.

Większy zasięg w porównaniu z pojazdami wyłącznie elektrycznymi: czego potrzebuje Europa

Europa pozostaje nieufna wobec pojazdów czysto elektrycznych. Lęk przed utratą zasięgu jest realny. Infrastruktura ładowania jest rozdrobniona.

Tutaj z pomocą przychodzą samochody o zwiększonym zasięgu.

Są napędzane elektrycznie, ale mają mały silnik benzynowy wytwarzający energię elektryczną. W przypadku długich podróży nie ma potrzeby szukania gniazdka. Bez stresu związanego z ładowaniem. To najlepsze z obu światów. A przynajmniej tego, czego chce wielu europejskich nabywców.

Blume zauważył, że takie pojazdy mogłyby zaspokoić popyt, zanim zakazy dotyczące silników spalinowych wejdą w życie w pełni.

Czy to kompromis? Może.

Ale to mądry biznes. VW wykorzystuje swój oddział w Chinach do wprowadzania innowacji. Tam testuje się technologie. Jeśli zadziałają, zostaną sprowadzeni do Europy. Jeśli rynek europejski je pokocha, mogłyby być montowane właśnie tutaj.

Strategia nie jest doskonała. Jest zdezorientowana. Obejmuje złożone łańcuchy dostaw i wrażliwość polityczną. Ale ona jest bezpośrednia.

VW nie jest już tylko niemiecką firmą samochodową. To globalne. A jeśli to oznacza sprzedaż chińskiej technologii niemieckim nabywcom, niech tak będzie.

Czy to zadziała? Czas pokaże.